• Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
  • Slider
 

Hamownia

Hamownia – dla przeciętnego motocyklisty to maszyna do sprawdzania maksymalnej mocy pojazdu. Ale czy aby na pewno tylko tyle potrafi?

 

Niedługo po zakupie hamowni fun z dokręcania maszyn do odcinki został przyćmiony innymi możliwościami tego sprzętu, z których wcześniej nie zdawałem sobie nawet sprawy. Zobaczyłem na własne oczy niedomagania motocykli, których do tej pory nie sposób było wychwycić bez długich jazd próbnych i szukania 'po omacku'. Od tej pory badanie na hamowni stało się nieodłącznym elementem przedzakupowego sprawdzania motocykli, bez tego zakup wydaje się być po prostu nierozsądny. Co konkretnie można na niej zdziałać?

Podstawiwa funkcja to oczywiście sprawdzanie maksymalnej mocy i momentu obrotowego, zarówno na kole jak i silniku. Każdy chce ich jak najwięcej, niestety w większości przypadków po badaniu właścicielowi maszyny pozostaje jedynie smutny bąbel z nosa. Tak, producenci zawyżają rzeczywiste moce. Albo inaczej, podają je rzeczywiste, ale badane w warunkach laboratoryjnych, na hamowni silnikowej. Oznacza to, że silnik znajduje się w „warunkach normalnych”, a co oznacza powinniście pamiętać z lekcji fizyki w podstawówce. W skrócie – opcja nie do uzyskania w warunkach atmosferycznych. Zazwyczaj różnica między danymi producenta a wykresem zbudowanym na naszej hamowni wynosi 8-12%, i tyle uważamy za normę. Oczywiście zdarzają się wyjątki, np. BMW S1000RR zazwyczaj pokazuje 192-199KM, co daje przekłamanie na poziomie max 4%. Ale już mój prywatny Ducati Monster 1100 powinien wylegitymować się 98KM, a pokazał 91, i to przy przebiegu 6tyś km, także nie ma mowy o „zmęczeniu” silnika.

 

Dla mnie, z perspektywy warsztatowca dużo istotniejsza od maksymalnych wartości jest kultura z jaką badany pojazd tę moc osiąga i oddaje. Dokładnie analizujemy wykres, szukając w nim załamań, dziur i szarpnięć. Nauka interpretacji wykresów to bardzo żmudny proces wymagający setek badań i wyciągniętych wniosków. Z rysunku potrafimy odczytać zatkany filtr powietrza, nierówno wyciągnięty łańcuch, ślizgające się sprzęgło czy też problemy z zasilaniem silnika mieszanką paliwowo-powietrzną. I tutaj dochodzimy do kolejnego urządzenia, bez którego hamownia jest tylko gadżetem. Mowa oczywiście o szerokopasmowej sondzie lambda. Zamocowana jest w specjalnej rurce, którą wkładamy w tłumik badanego motocykla. Sonda po rozgrzaniu pokazuje w czasie rzeczywistym wskaźnik AFR (Air-Fuel Ratio). Badając spaliny jesteśmy w stanie określić stosunek powietrza do paliwa w spalanej mieszance. Optymalne i pełne (stechiometryczne) spalanie następuje przy wartości 14,7:1. Oznacza to, że na 1 gram paliwa musimy dostarczyć 14,7 grama powietrza. Gaźniki czy wtryski są zaprojektowane w taki sposób, aby dostarczyć mieszankę maksymalnie zbliżoną do tej proporcji, jednak po latach eksploatacji różnie z nimi bywa. I tutaj kolejne zastosowanie hamowni. Korzystając z obu urządzeń równocześnie jesteśmy w stanie wyregulować gaźniki/wtryski do perfekcji. I to nie tylko na postoju. Oprogramowanie hamowni pozwala na naniesienie wartości AFR na wykres przebiegu mocy, dzięki czemu dokładnie wiadomo co i gdzie poprawić. Zwykła regulacja gaźnika sprowadza się do ustawienia fabrycznych zaleceń producenta i ew. korekcie o minimalne wartości „na oko lub ucho”. Nie twierdzę, że zwykła regulacja jest zła, jednak można to zrobić zdecydowanie precyzyjniej.

 

Kolejnym, równie ciekawym zagadnieniem jest instalacja tuningowych modułów paliwowych. Ten rynek w Polsce dopiero raczkuje, jednak z roku na rok widać zdecydowanie rosnące zainteresowanie tematem. Często zdarza się, że przyjeżdża do nas klient z dumą oświadczając „założyłem Power Commandera, ale ma teraz wiksę!”. Po tym następuje moje pytanie „A mapę wgrałeś? Na hamowni stroiłeś?”. Wielkie oczy przerażenia i kompromitacji dostarczają całej ekipie dawkę pysznej rozrywki połączonej ze smutkiem i przygnębieniem. Sam zakup modułu nic nie daje, jest w nim „mapa zero”, czyli nie zmienia on nic w stosunku do informacji zapisanej w fabrycznym module motocykla. Jednak wystarczy ściągnąć od producenta kilka map, sprawdzić wszystkie na hamowni i coś tam zaczyna się zmieniać. Wymieniając dodatkowo układ wydechowy i filtr powietrza można osiągnąć naprawdę niezłe rezultaty. Najtrudniejsze jest napisanie od podstaw mapy paliwowej pod konkretne parametry, jednak taka kilkugodzinna zabawa przy komputerze potrafi zaowocować spektakularnymi wynikami. Mój osobisty rekord to wykręcenie z B-kinga 199,38KM na wale korbowym, w porównaniu do fabrycznych 184KM (a na hamowni zmierzonych 168KM). Daje to realny wzrost mocy o niemal 16%. Naprawdę dużo, nie wierzcie w bajki o przelotowych wydechach dodających 20% mocy i filtrach powietrza z kolejnymi 15%. Bez grubszych przeróbek silnika, układu wtryskowego i wydechowego uzyskanie lepszych rezultatów graniczy z cudem. Wszelkie próby dodania mocy koniecznie muszą być poprzedzone dokładną kontrolą silnika i regulacją luzów zaworowych (!), inaczej radość z lepszych osiągów może trwać wyjątkowo krótko. Warto też wymienić świece na irydowe, przy kombinowaniu z mieszankami zużyte świece zazwyczaj szybko kończą swój żywot.

Jak widzisz motocyklisto, lepiej udać się na hamownię przed niż po zakupie motocykla. Dowiesz się wszystkiego o układzie napędowym maszyny. Sprawdzisz każdy bieg, czy nie wypada lub szarpie, czy sprzęgło się nie ślizga. Czy maszyna dokręca do odcinki pod obciążeniem (tak tak, wiele już mieliśmy przypadków silnika tak zmęczonego, że do końca kręcił tylko 3 biegi, na drodze przy obecnych przepisach trudno przeprowadzić taki test), i jaki kolor spalin wypluwa wtedy tłumik. Rzut oka na łańcuch i zobaczysz czy przesuwa się równo, czy też buja w górę i w dół, kwalifikując do wymiany cały, nieprzyjemnie drogi zestaw napędowy. Wychwycisz nawet źle wyważone tylne koło, nie mówiąc już o ew. krzywej ramie/wahaczu, co też widać chwilę po rozpędzeniu motocykla na rolce.

 

Organizujesz zlot, bazar czy inną imprezę motocyklową? Nasza hamownia jako jedyna w regionie jest mobilna, możemy wrzucić ją na auto i podstawić wraz z fachową obsługą w dowolne miejsce. Uatrakcyjnij swoją imprezę tym gadżetem. Zapewniam, że goście będą zachwyceni.

 

Posiadamy hamownię Grundmaster 6000 najnowszej generacji (rok produkcji 2014) z poszerzoną powierzchnią roboczą oraz szerokopasmowe sondy lambda Innovate i Zeitronix

 

 
 

Nawigacja

Nowości w Cerbol.TV

Zobacz więcej!


Social Media

Polub nas na Facebooku



Subskrybuj nas na YouTube